MisterCraft D80 UH-1D ‘Medevac’

Firma MisterCraft spełniła swoje zapowiedzi i z pewnym poślizgiem wypuściła na rynek modele śmigłowców UH-1 zapowiadane na rok 2019. Są to ciągle te same modele ale w nowych schematach malowania z czego jeden – zestaw D80 „MEDEVAC” stanowi zaskakująco rzadko podejmowany temat podstawowej roli śmigłowca UH-1.

MEDEVAC to akronim oznaczający ewakuację medyczną (MEDical EVACuation). Żeby zapewnić, że ewakuacja jest medyczna w rozumieniu pola walki maszyna zazwyczaj ma jakąś formę symboliki Międzynarodowego Czerwonego Krzyża na burtach, dziobie , ogonie i spodniej części kadłuba. Żeby taką symbolikę stosować musi jednak przestrzegać zapisów Konwencji Genewskiej – maszyna nie może być uzbrojona w broń pokładową w żadnej formie. Dodatkowo, ewakuacja medyczna oznacza że podczas ewakuacji rannymi i chorymi zajmuje się wykwalifikowany personel medyczny czyli w zależności od okresu historycznego i regionu lekarz, pielęgniarka, ratownik medyczny, sanitariusz itp. Wtedy ewakuacja jest medyczna, i różni się od innej ewakuacji rannych (CASEVAC, CASualty EVACuation) dostępnością opieki. Różni się też od działań SAR / CSAR (Search And Rescue / Combat Search And Rescue) tym, że te ostatnie wymagają maszyny i załogi wyszkolonej w poszukiwaniu rannych (w przypadku CSAR także nad terenem przeciwnika czyli SAR – szukamy nad terenem, CSAR – szukamy nad terenem który chce nas zabić). W przypadku misji ewakuacyjnej wzywa się „karetkę” na określone miejsce, w przypadku misji poszukiwawczo-ratunkowej trzeba najpierw ofiarę znaleźć.

Śmigłowiec Bell 205 i Bell 212 pozostają symbolami zarówno wojny w Wietnamie (dla większości zapewne znanej z filmów hollywoodzkich) jak i kilku pokoleń transportu lotniczego, w szczególności w Europie Zachodniej i USA. Oryginalnie zostały opracowane do ewakuacji aeromedycznej na bazie doświadczeń wojny w Korei, choć szybko doceniono inne ich funkcje (od transportowych po strzelanie do różnych celów naziemnych). I jak na ironię, wersja ewakuacji medycznej nie jest wcale tak dostępna na rynku. Do żadnej wersji.

Sam model to znany wszystkim przepak z firmy AeroPlast. W 100% polski produkt, leciwy więc posiadający wady:
– Niski poziom detalu powierzchni, prawie nie istniejące wnętrze – a w MEDEVAC powinna być jakakolwiek atrapa zarówno noszy i stelaża jak i wewnętrznej wyciągarki;
– Nieprawidłowe ułożenie płóz (UH-1 na ziemi nie ma kadłuba równolegle do podłoża tylko jest nachylony ogonem do ziemi);
– Zbyt niskie dzioby w obu wersjach;
– Nieprawidłowy kształt kadłuba (za mało „pękaty” kadłub, przejście między kadłubem a ogonem ma inny kształt);
– Różnice wymiarowe w stosunku do planów.

To są znane od dawna wady które powodują że modelarze prędzej wybiorą model Revella lub Hasegawy – dziś niewiele droższe – i przerobią na coś poprawnego wymiarowo. Zaś w cenie dwóch MisterCraft’ów kupią jeden model Italeri, który w tej chwili jest najlepszym modelem UH-1D na rynku (choć także nie pozbawionym wad). Bądźmy jednak uczciwi i powiedzmy o tym modelu także coś dobrego:

– Bogaty wybór części przezroczystych, dobrej jakości – drzwi ładowni można zastosować w każdym innym modelu;
– Łatwo obrabialny plastik pozwalający bez większego problemu dokonać niektórych zmian lub nanieść detale;
– Duża ilość części dodatkowych, niektóre nie mają nic wspólnego z modelem (rakieta AIM-9 Sidewinder?) a inne pozwalają na stworzenie np. morskich wersji do zwalczania okrętów podwodnych używanych np. przez Hiszpanię;
– Mimo niskiego detalu głowica wirnika jest odwzorowana prawidłowo – w przeciwieństwie do modeli Revell i Hasegawa;
– Najważniejsza zaleta – projekt; model jest tak skonstruowany, że bez większego problemu wykonamy z niego model (przypominający) UH-1 w wersjach od D do N, włącznie z np. refitem japońskich UH-1J (które mają nowy, ostry dziób od N ale są ciągle jednosilnikowe).

Jestem przekonany że gruntowny retooling tego modelu dostarczył by model o konkurencyjnej jakości. Nawet w jego obecnej formie wydanie dodatkowego zestawu części pozwoliłoby na rozszerzenie zakresu budowanych maszyn aż do Bell’a 412 (wirnik 4-łopatowy, nieco inne silniki). Niestety są to czcze życzenia bo na chwilę obecną ten model raczej nie ulegnie zmianie.

Dlatego to co na tym etapie jego rynkowego życia naprawdę powinno stanowić o wartości – to schematy malowań i kalkomanie. Czyli instrukcja barwna i arkusz kalkomanii dołączone do modelu. Instrukcja jest dobrej jakości chociaż rysunki montażowe wyglądają jak żywcem skopiowane z instrukcji innego modelu (Italeri konkretnie, dwóch różnych) bo zawierają elementy których model MisterCraft nie posiada. Instrukcje barwne na pierwszy rzut oka wyglądają dobrze, ale… diabeł tkwi w szczegółach. Nie ma podanego ani pochodzenia ani jednostki danej maszyny. Rzut oka na dołączony arkusz kalkomanii budzi też „deja vu” – te kalkomanie już dołączono w niemal identycznej formie w modelu „UH-1D Iroquis”. Producent proponuje 4 malowania z 4 różnych krajów:

1. UH-1H z 1971 roku z wojny w Wietnamie. Podany numer seryjny 69-1655 budzi wątpliwości czy w ogóle taka maszyna służyła jako karetka w 1 Dywizji Kawalerii w tym czasie. Choć malowanie wygląda poprawnie i najbardziej „klasycznie” jako MEDEVACa do wojny wietnamskiej, brakuje takich elementów jak np. herb kawalerii na dziobie (o jakimś autorskim napisie obok nie wspomnę). Bo ten krzyż na dziobie jest obniżony w stosunku do czarnego pola dlatego właśnie, żeby jeszcze było miejsce na herb 1st Cav. Malowanie z modelu „Iroquis” jest niemal identyczne tylko bez krzyży).
2. Uh-1D sił powietrznych Hiszpanii z 1992 roku. Jest to praktycznie kopia malowania z modelu „Iroquis” ze zmienionym numerem ogonowym. To nie jest prawidłowy schemat malowania maszyny MEDEVAC ani nawet schemat uwzględniający to co jest na arkuszu kalkomanii. Spróbujmy zgadnąć – czy producentowi chodziło o maszynę AB-205 z WŁOSKIEJ Esercito w wersji MEDEVAC/ CSAR , EI-351 M.M.80722 z Task Force „ERCOLE” z operacji „Decisive Endavour” z Kosowa? Okrągłe białe pola z cienkimi czerwonymi krzyżami były charakterystyczne dla tych maszyn a takie właśnie są w zestawie kalkomanii. Hiszpański wzór malowania nie ma nic wspólnego z MEDEVAC. Oczywiście włoskiej wersji nie zrobimy bo nie ma pozostałych kalkomanii – ale można spróbować dobrać z któregoś zestawu Italeri.
3. UH-1D (Dornier, nie wersja amerykańska). Niezidentyfikowana maszyna Luftwaffe bez żadnych oznaczeń medycznych. Instrukcja nic nie podaje, pozostaje się więc domyślić że to element HTG64 SAR Kommando z bazy lotniczej NATO Decimomannu na Sardynii. Tamte maszyny faktycznie służą (służyły) w charakterze także SAR, ale niekoniecznie MEDEVAC. Dodatkowo, ten schemat jest kolejnym tylko lekko przerobionym schematem z poprzedniego zestawu (MisterCraft D78 UH-1H/D “Irquois”) i – co jest poważnym problemem – zakłada użycie białego napisu LUFTWAFFE którego nie znajdziemy na arkuszu kalkomani. W praktyce więc tej wersji nie da się zrobić. W dodatku umówmy się, przy tak bogatej służbie Dornier UH-1D w RFN wybór tak niszowej maszyny pozostaje zagadką. Mieli SAR, Luftrettung i SAR z lekarzem („Notarzt”) które spokojnie można było uwzględnić.
4. 1971 Bien Hoa VNAF Medical Evacuation Flight o numerze bocznym 363 (słabo przerobiony 303 z poprzedniego zestawu, a napis w instrukcji niezmieniony). Ta sama historia co z resztą ale przynajmniej jest prawidłowy czerwony krzyż (inny niż amerykański) i kalkomanie są w zestawie.

Popatrzmy zresztą na instrukcje z zestsawu D78 i D80 – widać “inspiracje”?

Nie spodziewałem się po tym zestawie dobrego modelu ale miałem nadzieję na ciekawe wzory malowania i kalkomanii. Niestety to co dostajemy to całkowite sci-fi na podstawie już istniejących schematów. To za mało. Huey w wojskowej i cywilnej służbie medycznej na całym świecie to kopalnia tematów. FLATIRON. Heersfliegerstaffel „UNOSOM II” z Somalii. SAR Notarzt (zrobicie go z Revella więc bez paniki). Norton AFB z 1982. Paragwajskie siły powietrzne. MEDEVAC z japońskich JGSDF…

Stop. Wróćmy do podstaw. Spróbujmy znaleźć 4-6 maszyn, których wzory malowania są łatwo dostępne, które były MEDEVACami i latały tylko w Wietnamie i w USA.

1. 57th Med Det

„The Originals”. Pierwsi w wietnamskim teatrze działań, od kwietnia 1962 roku. Ojciec wietnamskiego MEDEVACu i zarazem „matka chrzestna” ich kryptonimu „Dust Off” – maj. Charles Kelly (dla którego to już była trzecia wojna, w Korei już latał z rannymi) wyszkolił początkowo grupę 9 pilotów na 5 starzejących się już maszynach UH-1B (tej wersji nie zrobimy z modelu). Idea jego jednostki polegała na tym że polecą wszędzie i o każdej porze odebrać rannych („Anyone. Anywhere. Anytime” – do dziś używana sentencja DustOff). Stykał się z ogromnymi oporami ichniego „betonu” na wyższych stanowiskach, w pewnym momencie miał tylko dwie sprawne maszyny do dyspozycji. 1 lipca 1964 roku w okolicy Vinh Long podejmował rannego z armii Wietnamu Południowego (ARVN). Doradcy amerykańscy na ziemi kazali mu natychmiast odlecieć ze względu na niebezpieczeństwo, na co jego historyczna odpowiedź brzmiała: „When I have your wounded” („Jak będę miał waszych rannych”). Wkrótce potem na skutek ostrzału śmigłowca w zawisie ze wszystkich stron Kelly został ranny w serce i umarł za sterami ze słowami „Mój Boże”. Śmigłowiec spadł, przewrócił się ale reszta załogi przeżyła. „When I have your wounded” stało się jednym z mott używanych w jednostce i ewakuacji rannych do tej pory.

W 1969 używali już modelu H, czyli D z lepszym silnikiem. Numer na ogonie np. 15668, bez żadnych myślników, na małych drzwiczkach transportowych białe napisy 57 MED , na dziobie wielki biały napis „THE ORIGINALS”. Napis „United States Army” na ogonie jak poprzednio. Końcówki łopat wirników żółte. Stópki płóz białe.

2. 57th Med Det / FLATIRON
W 1969 roku na bazie dotychczasowych doświadczeń z ewakuacją aeromedyczną wprowadzono w USA program MAST – Military Assistance to Safety in Traffic. Warto pamiętać, że na drogach w USA tylko w tamtym roku zginęło ponad 53 tysiące ludzi – więcej niż w całej wojnie wietnamskiej (ponad 47 tysięcy). W ramach tego programu armia udostępniła zespoły szybkiego reagowania (dzisiaj zastąpione przez HEMS) które docierały do wypadków w odludnych miejscach i dawały znacznie większe szanse na przeżycie ofiarom wypadków. Trudno jednoznacznie ustalić czy to MAST odpowiadał za wyraźny spadek ofiar śmiertelnych w ruchu drogowym jednak jego wartość była niezaprzeczalna. MAST uratował wiele istnień, nie tylko na drogach. W czasie gdy prywatne firmy jeszcze raczkowały na rynku HEMS w USA, UH-1D i H w tych barwach latały m.in. z noworodkami w inkubatorach do szpitali o wyższym stopniu referencji, będąc odpowiednikami polskich ambulansów „N”.

Śmigłowiec biały (górna część ogona czarna) z czarnym napisem „FLATIRON” nad drzwiami ładowni, krzyżem na drzwiach z białym numerem 5271 i numerem ogonowym 0-15271 to byłby na przykład śmigłowiec z Fort Rucker w stanie Alabama. Końcówki łopat żółte.

Niemal takie samo malowanie można by też zaproponować dla 57th Med Det w Wietnamie, ponieważ swego czasu ktoś wpadł na pomysł że maszyny całe na biało będą lepiej widoczne jako MEDEVAC i nie będą ostrzeliwane. Niestety na tym etapie wojny obie strony już tyle razy pogwałciły Konwencję Genewską, że białe śmigłowce nad dżunglą były już po prostu lepszym celem. Była to krótka lecz dosyć znana decyzja „malarska”, komentowana oczywiście raczej negatywnie.

3. 54th Med Det, maj. Patrick Brady
Kpt. Patrick Brady, bezpośredni następca maj. Kelly’ego latał w 57th Med Det do czasu gdy został ranny podczas nocnej misji ewakuacji zestrzelonego pilota. Po powrocie do Wietnamu w stopniu majora przejął dowodzenie 54th Med Det w Chu Lai. 6 stycznia 1968 roku, w czasie ofensywy Tet wykonał jednego dnia 4 misje bojowe (raz wymieniając maszynę na skutek uszkodzeń od ostrzału) i uratował łącznie 51 żołnierzy. Za ten wyczyn odznaczono go – jako pierwszego pilota „Dust Off” w historii – Medalem Honoru. Co ciekawe, jego loty ewakuacyjne pod Ngok Tayak (wykonał ich łącznie 5 bo rannych żołnierzy było ponad 30) zostały rozpoznane przez 2 Dywizję Armii Północnego Wietnamu (NVA) i jest to jeden z nielicznych potwierdzonych świadkami przypadków kiedy w czasie ewakuacji przeciwnik wstrzymywał ogień artylerii i moździerzy.

Latał tam już na maszynach UH-1H czyli jak najbardziej do wykonania w tym zestawie. Standardowe napisy na ogonie, numer ogonowy (tu niestety trzeba trochę spędzić czasu z lupą nad zdjęciami), trzy krzyże (takie jak w zestawie) na dziób i na drzwi transportowe, żadnych dodatkowych napisów.

4. 82nd Med Det, 1967 – 1969, CW3 Michael Novosel
W pewnym momencie 57th Med Det była już tak zawalona zadaniami że nie dawała rady realizować swojej misji. W odpowiedzi na to prezydent Johnson zarządził wysłanie do Wietnamu 5 kolejnych grup ewakuacji medycznej (Medical Detachment, Med.Det.). Pierwszą która dotarła była 82nd Med. Det. Z Fort Sam Houston.

Taką maszyną (kryptonim „DustOff 88”) 2 października 1969 roku CW3 Michael Novosel (Nowosielski? ) wykonał 15 podjęć rannych żołnierzy pod ogniem nieprzyjaciela mimo odniesionych ran, ratując łącznie 29 żołnierzy ARVN. Otrzymał za to (jako drugi pilot Dust Off w historii) Medal Honoru w 1971.

Maszyny (UH-1H) z 82nd Med. Det. miały inne krzyże. Biały kwadrat został zredukowany do białej obwódki dookoła czerwonego krzyża, w krzyżu białe cyfry 82. Dodatkowo, na drzwiach pilotów widniał emblemat jednostki – czerwony krzyż na białym okrągłym polu, na nim zaś kangurzyca z rannym kangurkiem w kieszeni. Końcówki wirnika ogonowego czerwono-biało-czerwone oraz czerwone paski przy samej głowicy wirnika ogonowego, przykładowy numer ogonowy 16542, czerwone stopki płóz

5. 82nd Med Det, 1970
Zmiana malowania do przypominającego dzisiejsze standardy. Krzyże są cieńsze, na białym polu, mają biały numer jednostki na środku (tu 82). Nie ma już emblematu na drzwiach pilotów. Żółte końcówki wirników, czerwone stopki płóz , pomarańczowe stabilizatory poziome, osłona „żądła” (tylnej podpórki) jest czarna. Przykładowy numer ogonowy 15371 – maszyna „Dust-Off 82” która awaryjnie lądowała w 1970 roku.

Dodatkowe elementy na arkuszu kalkomanii powinny zawierać biały napis „AMBULANCE”, biały napis THE ORIGINALS w wersji mniejszej na drzwi transportowe oraz biały lub żółty napis DUSTOFF na obie strony burt.

To są pomysły na realizacje które narzucają się po dosłownie kilku chwilach wertowania internetu (linki poniżej), nawet nie własnych zasobów. Nie uwzględniam zagranicy, a przecież UH-1 był używany w niezliczonych konfliktach i krajach na całym świecie, także jako MEDEVAC. Dlaczego dostaliśmy tak słaby zestaw? Przecież i tak trzeba było wydrukować te kalkomanie od nowa, to nie była kwestia „tylko” przepakowania.

Po ciekawych zestawach UH-1D i UH-1N Mistercrafta liczyłem że ta część merytoryczna będzie przynajmniej poprawna. Niestety odnoszę wrażenie że wypuszczono produkt niedokończony, nieprzemyślany i przez to niezbyt atrakcyjny nawet jak za tak niską cenę.

„Literatura” , gdzie znajdziecie też wszystkie schematy powyższych malowań:

http://vietnam-hueys.tripod.com/Med%20Evac%20Hueys.htm
https://www.historylink.org/File/1307
https://museum.vhpa.org/medevac/54/54meddet.shtml
https://museum.vhpa.org/medevac/57/57meddet.shtml

The Father of Dustoff


https://history.amedd.army.mil/booksdocs/vietnam/dustoff/chapter2.html

Be the first to reply

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *